razem- „Kiedy zadzwoniono do mnie w sprawie tej rocznicy, zdumiałem się na myśl o tym, że minęło już 20 lat od jego śmierci. Dla mnie on nadal żyje” - napisał ksiądz Gianni Calchinovati w liście do uczestników rocznicowego spotkania w Miliczu. Ksiądz Gianni przez wiele lat wizytował wspólnoty ruchu Comunione e Liberazione (Komunia i Wyzwolenie) od początku ich tworzenia w Polsce. Księdza Zdzisława Seremaka poznał w połowie lat 70-tych i darzył go serdeczną przyjaźnią aż do ostatnich chwil. Żałował, że nie mógł przybyć osobiście na tegoroczne spotkanie rocznicowe w Miliczu.

W niedzielę 22 maja 2011 r., dokładnie w 20-tą rocznicę śmierci ks. Zdzisława Seremaka, na wspólnej Mszy Św. zgromadzili się licznie przybyli mieszkańcy Milicza, Burmistrz Milicza pan Paweł Wybierała, najbliższa rodzina księdza Zdzisława z jego siostrą - panią Teresą Radecką, a także kilkadziesiąt osób ze wspólnot Comunione e Liberazione, przybyłych z Kolbuszowej, Lądka Zdroju, Łodzi, Malanowa, Opola, Świdnicy, Warszawy i Wrocławia. Liturgię sprawowało czterech księży, w tym jako główny celebrans ks. prof. dr hab. Józef Swastek, dyrektor Instytut Historii Kościoła na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu. Wspólnoty ruchu Comunione e Liberazione reprezentował ks. Waldemar Przyklęk z Opola. Mszę Św. koncelebrował także ks. Kazimierz Kudryński, proboszcz parafii pw. Św. Andrzeja Boboli w Miliczu oraz ks. Waldemar Cwynar wikariusz tej parafii.

Podczas homilii ks. prof. Józef Swastek, kolega ks. Seremaka ze studiów na KUL oraz z późniejszej pracy we wrocławskim seminarium, nawiązywał do patriotyzmu i umiłowania Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej, gdzie w Drohobyczu ks. Zdzisław się urodził i wielokrotnie powracał tam myślami. Przypomniał również jego poświęcenie dla pracy z klerykami w seminarium, których przygotowywał do pełnienia posługi kapłańskiej. Podkreślił też znaczenie przekazywania prawdy o naszej historii, zwłaszcza w obecnych czasach, gdy jesteśmy w mediach zalewani demoralizującymi informacjami, wypaczającymi znaczenie takich wartości jak miłość, wiara, dobro i umiłowanie drugiego człowieka.

W przygotowanej przez nas modlitwie wiernych złożyliśmy Bogu prośby w intencji Ojca Świętego, za Kościół i kapłanów, za ludzi chorych i cierpiących, a w szczególności za cud uzdrowienia Cateriny Socci, sparaliżowanej córki naszego przyjaciela z włoskiej wspólnoty Comunione e Liberazione. Modliliśmy się także za parafian z Milicza, za nas samych i za ruch Comunione e Liberazione w Polsce.

Naszą radość i wdzięczność w szczególny sposób dowartościowała obecność proboszcza, ks. Kazimierza Kudryńskiego, który pomimo trwającej właśnie wizytacji biskupiej jego dekanatu, postanowił wspólnie z nami modlić się podczas tej rocznicowej Mszy Św. w Miliczu.

Po odprawieniu Mszy Św. udaliśmy się na cmentarz parafialny, gdzie spoczywa ks. Zdzisław. Pośrodku tej nekropolii znajduje się skromna płyta nagrobna, a na niej wyryty napis z jego obrazka prymicyjnego: „Prawdzie w Miłości”. A poniżej „Ksiądz kanonik Zdzisław Seremak. 30 IX 1937 – 22 V 1991. W 31 roku kapłaństwa”. I jeszcze słowa z Pierwszego Listu Św. Jana Apostoła: „Bóg jest miłością” (IJ 4, 8). Po złożeniu wieńców, zapaleniu zniczy i modlitwie, zaśpiewaliśmy wspólnie „Povera voce”, piękną pieśń naszych włoskich przyjaciół z CL, która od początku towarzyszyła ks. Zdzisławowi i innym osobom tworzącym Comunione e Liberazione w Polsce. Czuliśmy, że w ten wyjątkowy majowy dzień, nasz śpiew ma szczególne prawo, żeby być usłyszanym jak najdalej, przez jak największą liczbę osób: „Nasz głos nie jest biednym głosem człowieka, którego nie ma, nasz głos śpiewa mając ku temu powód”.

Wspomnienie przyjaciela

Prawie 40 osób podjęło trud, aby w tę piękną majową niedzielę, pomimo wielu różnych innych „atrakcji”, przejechać kilkaset kilometrów do Milicza, żeby pomodlić się przy grobie przyjaciela, człowieka ważnego dla nas i dla wspólnoty, w której wzrastamy w wierze. Tradycyjnie już spotkaliśmy się razem z rodziną ks. Zdzisława w szkole obok cmentarza, aby podzielić się świadectwami, obejrzeć pokaz zdjęć z historii jego życia i zjeść wspólnie obiad.

- "Jestem wzruszona tym, że po tylu latach jeszcze pamiętacie Państwo o moim bracie, z którym byłam bardzo związana - powiedziała Teresa Radecka, siostra ks. Zdzisława. - Jestem wdzięczna za to, że wyrył się w waszych sercach, tym że był dobrym księdzem i że był dobrym człowiekiem. Bardzo dziękuję".

- „Sam przyjazd do Milicza, który zaczęliśmy w 2000 r., jest zwyczajnym gestem wdzięczności. I taki gest wdzięczności staramy się czynić wobec swoich bliskich zmarłych z rodziny i również ks. Zdzisław jest w naszej rodzinie. Wdzięczność jest przede wszystkich naszym gestem ludzkim i zbawienną rzeczą jest pamiętać o zmarłych, a zwłaszcza kapłanach” - przypomniała Teresa Toms z Malanowa, która co roku przyjeżdża na spotkania do Milicza.

Piotr Cepielik ze wspólnoty w Kolbuszowej przyjechał razem z żoną Martą i dwójką dzieci. Tak określił racje, którymi się kierował podejmując tę pielgrzymkę do miejsca spoczynku ks. Seremaka: - „Przyjechałem tutaj nie tylko dla ks. Zdzisława i pamięci o nim, ale przyjechałem tu dla siebie. Przyjechałem tu po to, ponieważ mam pewność, że to spotkanie z ks. Zdzisławem, którym byłem poruszony kiedyś, było czymś ważnym, wyjątkowy, wartym, żeby za tym iść. Tego nadal szukam, tego pragnie moje serce i wiem, że będąc tutaj mogę w jakiś sposób to realizować. Dzielę się trochę takim egoistycznym podejściem do tej rocznicy, ale szczerze mówię, że robię to dla siebie. Robię to też dla swoich dzieci, bo wiem, że to jest najlepszy wzór jaki mógłbym im pokazać. Ten wzór ks. Zdzisława jako człowieka jest wart, żeby go upowszechniać i naśladować”.

Piękna droga życia

Powołanie do kapłaństwa rozbłysło w sercu młodego Zdzisława tuż po maturze w 1955 r., podczas obecności na codziennej Mszy Św. Postanowił niezwłocznie wstąpić do Wyższego Seminarium Duchownego, aby już w sierpniu 1960 r., jako niespełna 23-latek, przyjąć święcenia kapłańskie we wrocławskiej katedrze.

Następnie podjął studia z historii Kościoła na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Już po roku, patrząc na tak uzdolnionego młodego kapłana jego przełożeni zadecydowali, że warto w niego zainwestować i wysłali ks. Zdzisława na specjalistyczne studia teologiczne do Rzymu. W 1961 r. rozpoczął studia na Angelicum – Uniwersytecie św. Tomasza oraz w Instytucie Duchowości Terezjańskiej (Alphonsianum) Kolegium Międzynarodowego w Rzymie, na kierunku teologia moralna. Studiował na jednym roku razem z późniejszym Prymasem Józefem Glempem i Arcybiskupem Tadeuszem Pieronkiem.

Był to czas wyjątkowy w nowożytnej historii Kościoła, bowiem rozpoczęły się obrady Soboru Watykańskiego II. Ks. Zdzisław asystował polskim kardynałom i biskupom, którzy uczestniczyli w obradach soborowych. Znał sześć języków obcych i dzięki temu jako tłumacz wspierał naszych hierarchów i miał dostęp do najważniejszych osób, które uczestniczyły w Vaticanum II. Jako młody kapłan z Polski kilka razy spotkał bezpośrednio obu soborowych papieży: Jana XXIII i Pawła VI. Ks. Zdzisław bardzo przeżywał to co działo się na soborze, a możemy to wyczytać z jego listów, które pisał do rodziny do Polski. Często przebywał też z Kard. Stefanem Wyszyńskim, z którym wielokrotnie uczestniczył w sprawowaniu Mszy Św. w rzymskich kościołach.

Po powrocie do Polski w 1966 r., ks. Zdzisław został wykładowcą teologii moralnej na seminarium we Wrocławiu, gdzie przygotował do kapłaństwa wielu młodych kleryków. Był też sekretarzem Arcybiskupa Bolesława Kominka. Równolegle prowadził bardzo aktywną działalność duszpasterską. W końcu lat 60-tych w parafii Św. Marcina na wrocławskim Ostrowie Tumskim był jednym z pierwszych (jeśli nie pierwszym) w Polsce kapłanów, którzy odprawiali Mszę Św. w nowym rycie posoborowym, twarzą odwrócony do wiernych, ze świeckimi lektorami i modlitwą wiernych przygotowywaną przez parafian. Ks. Zdzisław bardzo dbał o śpiewy liturgiczne i opiekował się parafialną scholą. Pieczołowicie przygotowywał niedzielne homilie.

Po zwolnieniu z pracy w seminarium, ks. Zdzisław przez trzy lata był kapelanem Sióstr Najświętszej Marii Panny (Siostry Marianki) we Wrocławiu, gdzie poświęcił się codziennym wykładom z teologii moralnej u Nowicjuszek oraz posłudze liturgicznej dla Sióstr. – „Oprócz tego ks. Zdzisław był związany z Zakonem Karmelitów, miał imię zakonne Rafał. Był wielkim czcicielem Św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Ze szkaplerzem został pochowany” – wspomina Teresa Toms.

Władysław Dorosz z Lądka Zdroju uczestniczył w spotkaniach Klubu Inteligencji Katolickiej, na których ks. Zdzisław miał prelekcje o antropologii chrześcijaństwa. – „Czułem, że ks. Zdzisław mówiąc o życiu, o chrześcijaństwie, o wierze precyzyjnie formułował to, co każdy z nas miał w swoim sercu, ale nie umiał tego w tak jasny, prosty, a jednocześnie perfekcyjny sposób sformułować. I nie było to tylko moje odczucie, ale wielu uczestników tych spotkań” – powiedział Dorosz.

Przez kolejne 18 lat był proboszczem na parafiach w Jeleniej Górze, Kotliskach, Chojnowie, Zgorzelcu, Lądku Zdroju i na koniec we Wrocławiu, gdzie ćwierć wieku wcześniej rozpoczął swoją duszpasterską „posoborową robotę”. Władysław Dorosz wspominał, jak ks. Zdzisław silnie oddziaływał na swoich parafian. Gdzieś w latach 80-tych, wówczas jego narzeczona, a obecnie żona Anna, namawiała go, żeby koniecznie przyszedł na niedzielną Mszę Św. do kościoła w Lądku: - „tu jest taki ksiądz proboszcz, którego nie sposób nie posłuchać. Musisz koniecznie posłuchać tego, co on ma do powiedzenia”.

Doświadczenie wspólnoty

Władysław Dorosz przypomniał, jak ks. Zdzisław mówił o ruchu Comunione e Liberazione, że „w monumentalnych strukturach Kościoła znalazł miejsce akurat dla siebie”. Ks. Seremak poznał charyzmat ks. Luigi Giussaniego podczas pobytu we Włoszech, jeszcze wiele lat przed oficjalnym zainaugurowaniem działalności pierwszych wspólnot w Polsce. Wtedy to podczas pamiętnego spotkania w Olsztynie pod Częstochową w 1983 r. powiedział „tak” na prośbę ks. Giussaniego o wzięcie odpowiedzialności za powstający w naszym kraju Comunione e Liberazione. Dla wielu młodych ludzi wówczas przychodzących na pierwsze Szkoły Wspólnoty, był duchowym ojcem, wzorem i przewodnikiem na ich życiowych drogach.

- „To spotkanie z ks. Zdzisławem dla mnie pozostało do dzisiaj, i myślę, że już na zawsze pozostanie, spotkaniem z człowiekiem ogromnej dobroci, ogromnego serca. Z człowiekiem, który zauważał każdego. Był przede wszystkim kimś, kto przygarniał drugiego człowieka w sposób bezwarunkowy, z wielką otwartością i z wielkim sercem. Kolejną rzeczą, która mi się nasuwa wspominając jego osobę, to jest ogromne poczucie humoru. Myślę, że jest to cecha bardzo ważna, zwłaszcza w dzisiejszych czasach - mieć dystans do siebie i do całej rzeczywistości” – powiedział Darek Chodyniecki z Łodzi.

Wspominając ks. Zdzisława, Krzysztof Prokop z Warszawy przywołał słowa ks. Luigi Giussaniego o dwóch postawach: ucznia i syna, jakie można było przyjąć słuchając słów Jezusa Chrystusa. Uczeń jest tylko wiernym naśladowcą, przekazicielem tego co usłyszał, ale niekoniecznie ma to związek z jego osobistymi przeżyciami. Syn natomiast to ten, który zmierzył usłyszane słowa o Dobrej Nowinie z własnym doświadczeniem i w ten sposób staje się protagonistą. – „Dla mnie ks. Zdzisław pozostaje taką postacią, którą ksiądz Giussani nazwał postawą syna, czyli tego, który dogłębnie przeżywa to orędzie chrześcijańskie czy to doświadczenie, które jest proponowane” – dodał Krzysztof Prokop.

Na parafii Św. Mikołaja we Wrocławiu, po wiele lat trwającej ciężkiej chorobie zakończonej wylewem, 22 maja 1991 r. ks. Zdzisław oddał ducha Panu Bogu. Na cmentarz w rodzinnym Miliczu odprowadził jego doczesne szczątki kolega ze studiów i przyjaciel, ks. Biskup Józef Pazdur, w obecności wielu kapłanów, parafian i przyjaciół.

Spotkania rocznicowe

- „Tak naprawdę, gdyby nie to, że ks. Zdzisław ileś lat temu, poprzez włoskich przyjaciół spotkał Ruch, to Comunione e Liberazione by w Polsce nie było. I zwyczajna wierność historii, wierność tym wydarzeniom, wymaga tego, żeby o tym mówić” – podkreślił Darek Chodyniecki.

Dopiero od 2000 r. grupa przyjaciół, głównie ze Świdnicy, rozpoczęła regularne spotkania w Miliczu, uczestnictwo w sprawowaniu Mszy Św. w każdą rocznicę odejścia ks. Zdzisława i modlitwę nad jego grobem. Na tym pierwszym spotkaniu był z nimi ks. Andrzej Perzyński, ówczesny odpowiedzialny krajowy za Comunione e Liberazione. Może wtedy też zaśpiewali ks. Zdzisławowi tę samą pieśń „Povera voce”, jak my teraz w 20-tą rocznicę? Dzięki temu pierwszemu spotkaniu, a następnie tej regularności w pamiętaniu i modlitwie, kolejne osoby mogły dowiedzieć się od bezpośrednich świadków o historii ks. Zdzisława, jak on żył pełnią życia i miłości do ludzi i Chrystusa.

- „Z roku na rok ks. Zdzisław zadziwiał nas coraz to nowym odkryciem. Spotykaliśmy nowe osoby, które dołączały ze swoim świadectwem i Bogu niech będą dzięki za to co dzisiaj się dokonało. To jest takie uwieńczenie tej wierności, o której wcześniej mówił Piotr. Wierności, która towarzyszyła ks. Zdzisławowi. Nasza wierność się po prostu opłaca” – powiedziała Bożena Ladyca ze Świdnicy.

Z tych wielu spotkań, rozmów i przyjazdów do Milicza, zrodziło się w nas pragnienie, aby godnie i współmiernie do piękna i wielkości jego postaci, uczcić 20-tą rocznicę odejścia ks. Zdzisława. Pragnienie, aby przekazać pamięć o nim kolejnym pokoleniom, jako wzór kapłaństwa i człowieczeństwa. – „Tyle nowych osób wchodzi w doświadczenie ruchu Komunia i Wyzwolenie i go kompletnie nie znają. To jest okazja, żeby ci wszyscy młodzi też o nim się dowiedzieli” – stwierdziła Teresa Toms.

Dzięki temu w spontaniczny sposób powstał Społeczny Komitet Pamięci Księdza Zdzisława Seremaka, do którego współtworzenia i rozwijania serdecznie zapraszamy kolejne osoby. Jedynie Pan Bóg wie, jakie owoce w przyszłości może przynieść to nasze zaangażowanie, nasza wierność i pamięć, to nasze dziś powiedziane tak!

- „Dziękuję Wam wszystkim, którzy jesteście fajną wspólnotą, tutaj widać prawdziwych przyjaciół ks. Zdzisława” - powiedział na pożegnanie ks. prof. Józef Swastek.

Ks. Seremak w Internecie

Zapraszamy na stronę internetową http://www.seremak.info.pl, która została uruchomiona specjalnie na uroczystości 20-lecia. Są tam zamieszczone zdjęcia z życia ks. Zdzisława Seremaka, wspomnienia jego przyjaciół, także wspomnienia ks. Romana Rogowskiego i ks. Józefa Swastka, kolegów ks. Zdzisława z pracy w seminarium. Jest obszerne opracowanie biograficzne o ks. Zdzisławie napisane na podstawie wspomnień, listów, dokumentów, rozmów z wieloma osobami. Jest też archiwum zdjęć rodzinnych udostępnionych nam przez panią Teresę Radecką, siostrę ks. Zdzisława.

- „Nie tak dawno zrodziła się inicjatywa, żeby stworzyć pamiątkową stronę internetową i w ten sposób mieć medium do dzielenia się z innymi - powiedział podczas tegorocznego spotkania Piotr Cepielik. - Wiem, że nie wszyscy mogą być w tym miejscu, nie wszyscy mają czas. Ale wszyscy mogą wejść na stronę o ks. Zdzisławie. I to jest też bardzo dobry moment, żeby pomyśleć o przyszłości, o tym w jaki sposób moglibyśmy z tego czerpać”.

Zachęcamy również wszystkich, którzy posiadają jakiekolwiek pamiątki, listy, dokumenty lub teksty homilii ks. Zdzisława, o ich przekazywanie (np. w formie kopii lub skanów, pocztą lub na e-mail: This e-mail address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it. ) do opublikowania na tej pamiątkowej stronie. Będą nieocenionym źródłem wiedzy i świadectwem dla osób, które chciałyby bliżej poznać ks. Zdzisława, poczytać jakim był człowiekiem i w jakich żył czasach.

Jest to nasze wspólne dziedzictwo i tej szansy nie powinniśmy zmarnować. Warto przekazywać te wspomnienia i fakty z historii życia ks. Zdzisława Seremaka kolejnym osobom pragnącym żyć doświadczeniem Comunione e Liberazione. To jest przecież jedno ze źródeł naszej tożsamości. Nie byłoby nas, gdyby nie przyjaźń i pamięć o tym, co nam się wydarzyło. Pamięć i modlitwa w intencji pierwszego odpowiedzialnego krajowego za wspólnoty CL w Polsce.

Jacek Strzałkowski

 
 

Dobre słowa

Być bratem wśród braci

Z ogromnym wzruszeniem przekazuję do druku autoryzowaną rozmowę ze świętej pamięci księdzem Zdzisławem Seremakiem. Odbyła się ona w 1985 roku. Uzgodniliśmy, że przed jej opublikowaniem zostanie poszerzona o kilka aktualnych problemów. Choroba i śmierć Księdza uniemożliwiły spełnienie tego zamierzenia. Ufam jednak, że i w tej formie pozwoli nam ona jeszcze lepiej zrozumieć, jak wielkim darem był dla nas nasz wielki Przyjaciel.

Zdzisław Bradel

Statystyka
Odsłon artykułów:
3729