Dariusz Chodyniecki, Łódź, wspomnienie z maja 2012 r.:
Księdza Zdzisława Seremaka poznałem w 1983 r. , będąc uczniem maturalnej klasy Technikum Rolniczego. Ponieważ byłem w tym czasie w bliskich relacjach z ks. Józefem Adamowiczem informacja o tym, że ks. Zdzisław jest jego przyjacielem poskutkowała tym, że od razu poczułem do niego ogromną sympatię. Gdy natomiast poznałem Go bliżej, sympatia przerodziła się w szczery podziw i przekonanie, że mam do czynienia z osobą niezwykłą, z kapłanem, który prawdziwie kocha Pana Jezusa.
Niepublikowane wspomnienia z dzieciństwa i młodości Haliny Romańczyk-Orlof, koleżanki ks. Zdzisława Seremaka.
Po przekroczeniu pewnego wieku staramy się dokonać oceny naszego życia. Oceniamy je z dystansu i przez pryzmat doświadczeń życiowych. Wracamy pamięcią do najbliższych, do wydarzeń, które miały wpływ na nasze wybory i decyzje życiowe. Kiedy dokonujemy takiej oceny, pamięć podsuwa nam, kogo i co pamiętamy oraz dlaczego. Okazuje się wtedy, że tak wiele ludzi i wydarzeń w sposób naturalny pamięć wykreśliła z naszego życia. Zostali w pamięci Ci, którzy na nią zasługują.
Wspomnienie Siostry Janiny Jankowskiej o Księdzu Zdzisławie Seremaku, magistrze teologii moralnej, profesorze wykładowcy w Seminarium Duchownym we Wrocławiu, który był również kapelanem Sióstr ze Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej w ich Domu Macierzystym przy ul. Szczytnickiej 3/5 we Wrocławiu (dziś to ulica Kardynała Bolesława Kominka).
Posługa Księdza Zdzisława w Zgromadzeniu trwała trzy lata, od 1968 do 1970 roku – to mało i bardzo wiele. Był to wspaniały czas posoborowej odnowy liturgicznej w Kościele katolickim. Ksiądz Profesor – bo tak był tytułowany przez kleryków i siostry – bardzo gorliwie wypełniał trudne dzieło wprowadzania w życie zaleceń Soboru i umiał nas zachwycić liturgią.
Niepublikowane wspomnienia Janusza Milewskiego, kolegi ze szkoły podstawowej w Miliczu.
Zdzisława znam jeszcze z podstawówki w Miliczu. Zapoznałem się z Nim w czasie dużej przerwy na korytarzu szkolnym w niepogodny dzień, kiedy młodzież nie przebywała na dziedzińcu, lecz zmuszona była pozostać wewnątrz budynku. Mimo, że chodził o klasę wyżej (7) był ode mnie rok młodszy. Wynikało to stąd, że On szczęśliwym trafem do końca wojny pozostał w swoich rodzinnych stronach oraz od 1942 roku w powiecie bocheńskim. Mnie (Wołyń) z rodziną los rzucił do Rzeszy na prace przymusowe, gdzie pozbawiony byłem tego dobra.
Władysław Dorosz, Lądek Zdrój, wspomnienie z listopada 2007 r.:
Poznałem ks. Zdzisława Seremaka w 1986 roku w Lądku Zdroju. Ksiądz Zdzisław był już od kilku lat proboszczem, ja po skończeniu studiów na wrocławskim uniwersytecie wróciłem do Lądka razem z żoną, która tutaj się urodziła. W czasie studiów oboje związani byliśmy z duszpasterstwem akademickim. Po powrocie do Lądka brakowało nam bardzo tego środowiska, pozostawionego we Wrocławiu. W tym okresie właśnie zawiązała się w Lądku sekcja Klubu Inteligencji Katolickiej, której zostałem przewodniczącym.